Pisałem już tu i ówdzie, udzielałem się, ale nie znalazłem swojego miejsca. Wiem, wiem, czasy są takie, że wszyscy piszą a nikt nie czyta. Czy zatem potrzebny jest jeszcze jeden blog?
Mnie jest potrzebny. Odkąd mieszkamy na wsi brakuje mi trochę miejskiego zgiełku ale bardziej chyba kontaktu z ludźmi - możliwości wymiany myśli.
Kpiąc mógłbym powiedzieć, że ten blog ma przeciwdziałać memu społecznemu i komunikacyjnemu wykluczeniu. Byłaby to kpina bo czego jak czego ale tej beztreściowej nowomowy staram się uzywać tylko wtedy gdy kpię.
Przecie w gruncie rzeczy wszyscy jesteśmy społecznie wykluczeni. W wiekszości nie należymy do świata genetycznych pseudoelit które zdominowały medialnie i politycznie nasz kraj.
To zresztą jest dobrodziejstwo. Nikt nie wynosi pod niebiosa naszej głupoty, mamy okazję więc się jej przeciwstawić i stać nieco mądrzejszymi. Nikt nie gwarantuje nam już w chwili naszego urodzenia, przyszłego miejsca pracy, bo przecie nie należymy w większości do urzędniczych, albo naukowych, albo artystycznych, albo jakichkolwiek innych klanów, w których etaty przechodzą z pokolenia na pokolenie. Samo życie stawia nas przed wyzwaniami, które są własnie dobrodziejstwem. Musimy sobie jakoś radzić i to ratuje nas przed zgnuśnieniem i degeneracją.
Komunkiacja - własciwie to po prostu możliwość wymiany informacji jest jak zwykle nieograniczona.
Nie można się dać zwieść wrażeniu że kiedy nie drukują nas w coraz płytszych treściowo gazetach to nie mamy kontaktu ze światem. Nasz prawdziwy świat to nasze otoczenie i ci ludzie których możemy spotkać. Rodzina, znajomi, sasiedzi, czytelnicy naszego bloga i ci których blogi czytamy również. Jednak za daleko ten świat nie sięga. Nie dotrzemy ze swoim przekazem do milionów. Miliony jeśli nawet nas usłyszą to naprawdę niewiele z tego co mamy do powiedzenia zrozumieją. Nie ma sensu starać się za wszelką cenę zaistnieć.
Okazać się bowiem może że staliśmy się jeszcze jedną Frytką czy Palikotem. Widząc się takimi w lustrze moglibyśmy dostać torsji. Prawdziwi pozbawieni wygładzającego wpływu Photoshopa i niesterowani przez spindoctorów jesteśmy nie tylko ciekawsi, jestesmy też naprawdę wolni.
Warto o tę swoją wolność i o to życie co nas nie oszczędza dbać. Pilnować by nie przejęli nad nim władzy etatowi czy społeczni nadzorcy i nauczyciele. Owszem nie staniemy się zapewne pożywką dla milionów głodnych newsów konsumentów, ale też tylko wtedy mamy okazję naprawdę z kimś pogadać i komukolwiek cokolwiek przekazać.
18 marca zaczynam pisać tego bloga przede wszystkim dla siebie.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz